Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diana. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 marca 2016

Jak tu nie kochać dzianin??

31 października  roku pańskiego 2011, wczesnym rankiem (a nawet w środku nocy), czerwony fiat 126p wtoczył się na drogę krajową nr 25. W maluchu siedziały dwie nieprzytomne jednostki, przy czym jedna miała w perspektywie osiem godzin w pracy, a druga starała się utrzymać między liniami na jezdni i nie wjechać w niczyją dupę. Romantyzmu dodawała scenerii mgła, obficie zalegająca na przydrożnych polach, nadrożnych słupach i między samochodami. Piętnaście minut później maluch parkował pod kaliskim Lidlem i w tym momencie jednostka pierwsza podejrzanie żwawo, jak na tę nieprzytomną porę wyskoczyła z bolida, kurcgalopkiem przecięła pustawy parking i energicznie zaszturmowała sklepowe drzwi, zaś jednostka druga oddała się upojnemu zamykaniu drzwi malucha, co nie było łatwe, gdyż drzwi rzeczonego wozu posiadały życie wewnętrzne i ani myślały się zamykać. Dopchanie się jednostki pierwszej do upragnionego celu nie stanowiło problemu, bowiem obecne w sklepie osoby płci żeńskiej (wcale nie tak nieliczne, biorąc pod uwagę porę dnia, a nawet nocy) wbrew pesymistycznym oczekiwaniom, grzebały w skarpetkach, czy innych gatkach, kompletnie ignorując pozostałe dobra i jednostka mogła sobie wybierać do woli między dziesięcioma na oko identycznymi kartonami. Po kolejnych dziesięciu minutach jednostki opuściły sklep, pierwsza z objęciami wypełnionymi overlockiem SilverCrest i z bananem na nieprzytomnej twarzy, druga zaś z bananem i poczuciem spełnionej misji, po czym zgodnie udały się na herbatę i śniadanie, a godzina była 7:20, więc sekretarka Ania zdziwiła się ogromnie widząc jednostkę pierwszą w pracy, ale wyjaśnienie przyjęła bez zastrzeżeń i z dużą dozą sympatii.

W ten oto sposób stałam się szczęśliwą posiadaczką mrocznego przedmiotu pożądania, na którym bez opamiętania produkuję od tamtego czasu różne uszytki, szczególnie upodobując sobie dzianiny, bez których nie wyobrażam już sobie życia.

Na fali szału zakupowego, który mnie co jakiś czas ogarnia, nabyłam metodą kupna wzorzyste dzianiny w nietypowym, jak na mnie, szarym kolorze. Nietypowym, bo zazwyczaj wyglądam w nim jak wyprana w vanishu i cała jakby szarzeję, ale okazuje się, że dodatek wzorków pozytywnie wpływa na wizerunek i wybitnie poprawia prezencję. Dlatego uszyłam sobie z nich sukienki, które w newralgicznym okresie doskonale sprawdziły się również jako ubrania ciążowe. I jak tu nie kochać dzianin??

  
 

Obie kiece to mój ulubiony wykrój 22 z Diany 3/2012, doskonały do wzorzystych materiałów ze względu na małą ilość cięć. Z tego samego względu idealny wręcz na krawieckiego lenia, kiedy to chciałoby się mieć coś nowego, ale bez kilkudniowej pracy.

 

Za to ta zielona dzianina była już na regale i chyba nawet kupiłam ją na tę sukienkę – 136 z Burdy 11/2012. Model jest dla tych niezwykłych kobiet z wielkim biustem (względnie z potężnymi ramionami) i małym tyłkiem – czyli nie dla mnie, o czym przekonałam się, kiedy próbowałam go na siebie założyć. Tzn. technicznie to w niego weszłam, ale ruszać się już nie mogłam, siadanie było wielce ryzykowne i doskonale było widać, które majty mam na sobie. Poratowałam się zatem w mój ulubiony sposób – doszywając wstawki na bokach, kontrastowe, żeby wyglądało, jakby tak miało być.

 

W jednym z kaliskich sklepów z tkaninami, wcale nie moim ulubionym, bo asortyment mają słaby jak kawa rozpuszczalna po trzecim zalaniu, ale za to mają niskie ceny, znalazłam przypadkiem dzianinowy kupon. Był mój zaraz po tym, jak odstałam w kolejce dobry kwadrans, uspokajając co chwila tupiącą ze zniecierpliwieniem, głodną i spragnioną kawy mamę, bo
- pani przede mną nie mogła się zdecydować, co właściwie chce kupić,
- pani sprzedawczyni wykazywała niską ruchliwość…
- …oraz zerową asertywność, bo nie powiedziała tej pierwszej, żeby sobie pochodziła po sklepie i pooglądała, tylko konwersowała z nią przy kasie na temat „różnic między białym i ecru i czy czarna koronka to będzie do tego pasować? A może tamten złoty łańcuch byłby lepszy? A może oba? I jeszcze ta taśma z pomponami!”, nie bacząc na nasze mordercze spojrzenia i coraz większy syk wydobywający się nam zza zębów (w zastępstwie pary z uszu, na parę było zdecydowanie za ciepło),
a miałam należne 17zł odliczone i gotowe do położenia na ladzie i z tyłu głowy tłukło mi się coraz głośniej pytanie, dla kogóż, na litość, szyje taką brzydką sukienkę?!

 

Nie robiłam nawet wykroju, po prostu przycięłam z grubsza trapez, przymierzyłam, docięłam, co nie pasowało i już. Wydaje mi się, że szycie tej bluzki zajęło mniej czasu, niż nabywanie tkaniny…

 I wierzcie mi, dziś ta historia nie byłaby tak malownicza, bo:
- Czerwony maluch mamy rozkraczył się i od jakichś trzech lat czeka na naprawę, co jest szczególnie śmieszne, biorąc pod uwagę, że mój tata jest elektrykiem samochodowym;
- Ja sama jakieś trzy lata temu kupiłam sobie samochód i nie muszę już nikogo angażować do porannych polowań;
- Lidla zaczęli otwierać o 8:00…

sobota, 14 lutego 2015

Wyjątkowo

Nie da się ukryć, że odkąd mam overlocka, dzianiny są jednym z moich ulubionych surowców. Szyje się z nich wyjątkowo szybko, noszą się wyjątkowo wygodnie, są wyjątkowo przewiewne i nawet, jeśli się w nich upocę, jak ostatnia, wyjątkowo szybko schną i nadają się do ponownego użytku. Któregoś lata zrobiłam ich taki zapas, że sporą część mam do dziś i tak sobie co jakiś czas sięgam i produkuję kolejne egzemplarze. Wyjątkowe.

Do wyjątkowo nieudanych sukienek ever zaliczam tę w zielone paski, to przerobiony model 107 z Burdy 6/2011. Dodałam w nim zaszewki, przedłużyłam szwy ramion do rękawów kimonowych i zaokrągliłam dekolt, tym razem trochę go zmniejszając (z tego co pamiętam, oryginalnie to jest sukienka o linii A, a dekoltem w sam raz do pokazywania wszystkiego, co mamy najlepsze, na przykład majtek). Na manekinie wygląda sympatycznie, na mnie jednak niespecjalnie i nawet nie potrafię określić dlaczego – może nie te kolory, może nie taki krój, może brakuje jakiegoś kontrapunktu. Dopóki nie rozkminię, co mi nie pasuje i jak ją uratować, używam jako ciucha domowego, bo w domu przecież też w czymś chodzić trzeba, nawet latem.  Wszystkie podłożenia przestębnowane są moim ulubionym silverkowym ściegiem z gatunku elastycznych i ozdobnych.


Do wyjątkowo udanych z kolei mogę zaliczyć tę w różowe paski, to model 22 z Diany 3/2012, bez przeróbek większych, niż szeroka plisa przy rękawach, zamiast lamówki. Bez zbędnej skromności powiem, że wyjątkowo mi w niej do twarzy (również nie wiem czemu, może to zasługa kroju, a może zestawienia kolorów). Jedno jest pewne – te francuskie zaszewki pięknie modelują sylwetkę! Nosiłam tę kieckę niezliczoną ilość razy i w zasadzie zaraz po praniu wciągam ją na siebie ponownie. Lubię ją do tego stopnia, że używam cały rok, zimniejszą porą wdziewając pod spód grube rajtki i halkę, a na wierzch zarzucając marynarkę. Zwracam uwagę na wykończenie dekoltu – nie mam pojęcia, jakim cudem udało mi się tak wymodelować plisę, że paski wyszły na skos, ale wygląda to wyjątkowo dobrze.


 Wyjątkowo młoda jest ta w pawie pióra. Wykrój to przedłużona tunika, będąca przedłużoną bluzką, z tych, co to je seryjnie produkowałam latem. Tkanina oczywiście napadła na mnie któregoś dnia w ulubionym sklepie, omotała, zachwyciła i już nie mogłam wyjść bez niej. I nawet nie przeszkadza mi ten wężowy print pojawiający się miejscami (zazwyczaj organicznie takich nie lubię i unikam, jak ognia), bo przecież te pióra! Rozważam dodanie jej jakichś zaszewek na plecach, żeby trochę bardziej zaznaczyć talię, bo jest, mimo wcięcia na stosownej wysokości, dość prosta od ramion do bioder (wcięcie jest bowiem niewielkie). Wykończeń dla odmiany nie ma w niej żadnych, wszystkie krawędzie obrzucone są tylko ściegiem rulonowym. 

środa, 17 września 2014

Jak się uprę... vol. 1

Nie da się ukryć, że wakacje upłynęły mi pod znakiem dzianin. Wchodzę kiedyś w czerwcu do ulubionego sklepu z tkaninami i widzę JĄ. Patrzy na mnie zalotnie! Ja patrzę na nią z dzikim pożądaniem w oczach. Później patrzę na cenę i tracę erekcję...

Kręcę się koło tego sklepu co dwa dni przez dwa tygodnie i czekam. Zapewne na to, żeby właścicielka wyskoczyła na chwilę, zostawiając otwarte drzwi. Gdziekolwiek może wyskakiwać. Do sklepu spożywczego po wodę mineralną. Do fryzjera naprzeciwko rozmienić 50 zł. Do toalety gnana potwornym atakiem biegunki, czego jej życzę z całego serca, nie dlatego, żebym jakoś szczególnie wredna była, czy żeby mi zrobiła coś złego... Ale wtedy ja JĄ chwycę w objęcia i popełnię czyn karalny, za który zostanę uniewinniona, bo, obiektywnie rzecz ujmując, szkodliwość społeczna niewielką będzie.

Nadchodzi koniec miesiąca, w portfelu i na koncie kołaczą się ostatnie resztki pensji, ja mogę myśleć już tylko o NIEJ, doznaję iluminacji - kupię pół metra! Z moim krojeniem wystarczy na bluzkę! Będę szczęśliwa i w dodatku będę miała za co kupić chleb i kefir, bo na dżem mi już nie wystarczy... dobrze, że mam zapas z zeszłego roku i jajka od mamy...

Niestety, JEJ została już tylko końcówka - 130 cm. Rozmawiam z właścicielką sklepu, nie przyznając się, że byłam skłonna dorzucić jej środki przeczyszczające do herbaty, wychwalam JEJ urodę, rozważam na głos różne możliwości wykorzystania i łamię się, łamię... Dokonuję w głowie forsownych obliczeń w złotówkach i centymetrach naraz i wychodzi mi, że jak się uprę, to na kefir wystarczy, przeżyję bez chleba, bo mam przecież jajka od mamy, a z owych 130 cm, jak się naprawdę, naprawdę uprę, skroję i sukienkę i bluzkę. Sprzedaję pomysł (konfekcyjny, nie spożywczy), zyskuję uznanie krawieckich umiejętności i niespodziewany komplement ("Pani jest szczupła, to Pani spokojnie wystarczy") oraz rabat, bo biorę ostatni kupon.

Wychodzę z NIĄ! Słońce świeci jaśniej, ptaszki śpiewają czyściej, mimo że to centrum miasta i w ogóle ich tam nie ma, psie kupy znikają z chodników, ludzie pięknieją, nawet ten pryszczaty nastolatek, co idzie z naprzeciwka, zyskuje na atrakcyjności.

Widzę oczami wyobraźni (oczyma zresztą też), jak ma wyglądać efekt końcowy, potrzebuję tylko wykroju, żeby absolutnie niczego nie spartolić i nie zmarnować ani jednego drogocennego skraweczka, zaczynam więc wertować dostępną w domu w dużej obfitości prasę fachową. Jak zwykle wybieram kilka opcji, bardzo szybko drogą eliminacji dochodzę do prostego modelu 8R z Diany 5/2011, który sobie nawet kiedyś zaznaczyłam do uszycia, bo przecież jeśli tę dolną plisę skroję z całością i pominę tę futerkową plisę przy dekolcie, to wyjdzie mi dokładnie to, co oczami (i oczyma) widzę!

Przykładam się do rysowania wykroju wyjątkowo - robię od razu cały przód i tył, bo ONA ma piękny raport, którego nie można zaniedbać i pozostawić przypadkowi oraz krojeniu na złożeniu wyboru, gdzie wypadnie. Układam JĄ z pietyzmem na podłodze, wygładzam, jestem bliska zamordowania kota, który chce się na NIEJ ułożyć, zapewne wyczuwając, że mu na to absolutnie nie pozwolę, starannie układam wykroje, z delikatnością piórka przypinam, kroję dokładnie, równie dokładnie wycinam zaszewki... Starannie nawlekam overa, przeprowadzam próbkę na kilku siłą rzeczy uzyskanych ścinkach, spinam, zszywam, w ostatniej chwili decyduję się nie nadwyrężać delikatnej tkaniny podszywaniem i obrzucam tylko brzegi ściegiem rulonowym. Przeprowadzając wcześniej próby, czy to aby dobre ustawienie.

Jestem tak podniecona efektem końcowym, że nawet do mnie nie trafia, że te dzianinowe paseczki nie idą z góry na dół, a z prawej do lewej, co ma niebagatelne znaczenie w dalszej części historii. Promienieję! Zakładam sukienkę do pracy następnego dnia, budzę zrozumiałą zazdrość koleżanek, promienieję jeszcze bardziej i mogę spokojnie zażegnać kryzys energetyczny.

W knajpie, w której po pracy spotykam się ze znajomymi, spada mi na sukienkę kawałeczek sałaty z oliwą. Drobiazg, mam sprawdzone mydełko odplamiające, które z takimi niespodziankami radzi sobie bez problemów. Ja w ogóle w tej sukience nie widzę problemów, żadnych! Zaraz po powrocie do domu zapieram plamkę i wrzucam sukienkę do pralki, żeby jak najszybciej móc ją założyć na nowo. I w tym miejscu następuje zwrot akcji. Dzianina, zgodnie ze swoim dzianinowym prawem, leciutko wstępuje się w jednym wymiarze i wydłuża w drugim. Niestety, dokładnie odwrotnie w stosunku do tego, co bym chciała. Odwrotnie do tych wszystkich t-shirtów, które po jakimś czasie robiły się krótkie i szerokie, moja sukienka z inaczej idącymi paseczkami zwęża się i wydłuża.

Wyglądam w niej teraz jak turkusowa dżdżownica... Nowa długość jest mocno nietwarzowa, nowa szerokość podkreśla fakt, że tak dobrej figury to ja jednak nie posiadam i doskonale ukazuje światu mój nawyk noszenia majtek. Zanim ogarnia mnie zniechęcenie wobec wszechświata, postanawiam, że się nie dam! Gwardia umiera, ale się nie poddaje! Wyszarpuję z regału dzianinę, która kolorem nie odbiega za bardzo od tego, co występuje w tych wszystkich maziajach, odważnie tnę, doszywam, obrzucam. Wygląda, jakby tak miało być! Co więcej, sukienka (zapewne tylko w mojej głowie, ale dobre i to), straciła swój nieco zbyt elegancki charakter i zyskała subtelny sportowy sznyt. W sam raz, żeby nosić ją do baletek, nie szpilek i na co dzień, a nie od święta.

No sami powiedzcie!


 
ps.: Właścicielka sklepu, której poszłam się pochwalić, również była zachwycona :-)
ps2.: Bluzkę uszyłam również. Ale o tym w następnym odcinku.

niedziela, 29 kwietnia 2012

na ciepło

Zanim na dobre oddamy się latu - dwa ocieplacze, oczywiście mocno archiwalne, bo zimowe - na wypadek nagłego ataku zimy w maju jestem dobrze zaopatrzona ;-)

Transformacja kocyka w kaftanik - prawie jak u wróżki chrzestnej... Model 18M z Diany 4/2011, z zatrzaskiem zamiast zamka:

Wykończenie kieszeni:
 i "picuś" przy rękawie:

Jebotko improwizowane, czyli co zrobić z pół metra dzianiny, która okazała się za gruba na komin:

czwartek, 15 marca 2012

wariacja na temat - żakard i len

Sukienka 110 z Burdy 7/2011, tam cała w czerni, u Marchewkowej w różu, w moim wydaniu jasny lekko elastyczny żakard i wstawka z pysznego, przecieranego lnu (jeśli zdecyduję się kiedyś na kolejną taką, cały bok zrobię w innym kolorze):

Miłe w szyciu, miłe w noszeniu. Z bolerkiem (znany krój 26M z Diany 4/11, tym razem w szarościach) tworzy parę idealną na eleganckie okazje:

Stębnowań nie może zabraknąć:

W sukience jeden z moich ulubionych ściegów ozdobnych Silverki:



szyjemy-po-godzinach.pl
 
Ostatnia wizyta: 15 mar 2012, o 14:17 Teraz jest 15 mar 2012, o 20:35


Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 170 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 5, 6, 7, 8, 9
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: alveaenerle szyje
PostNapisane: 8 mar 2012, o 09:38 
Offline
Mistrz krawiecki
Mistrz krawiecki
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 6 kwi 2010, o 11:55
Posty: 2027
Lokalizacja: Koszalin
Bardzo mi się podoba ta ozdoba z kwiatków, pasuje do szarego filcu.

_________________
http://elkalena.blogspot.com/

Zgłoś ten post
Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: alveaenerle szyje
PostNapisane: 10 mar 2012, o 14:03 
Online
Pomoc krawcowej
Pomoc krawcowej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 maja 2011, o 18:22
Posty: 291
Lokalizacja: Kalisz
Dzięki bardzo! :heart:

Torebki torebkami, a ciuchy nosić trzeba. Namówiłam lubego na sesję (wreszcie!!), mogę się chwalić. Na pierwszy rzut sukienka dla mnie szczególna - szyłam ją specjalnie na koncert podczas którego pełniłam zaszczytną rolę pierwszych skrzypiec w kwartecie (od półtora roku spełniam marzenie o opanowaniu tego instrumentu):

Obrazek


Model 119 z Burdy 8/11 z fantazyjnym dekoltem przeznaczonym jednakowoż na biust nieco większy niż mój, więc u mnie się cośkolwiek marszczy, ale wykrój i tak polecam - szyło się bardzo przyjemnie, wełniana flanela nie robiła żadnych afrontów, a w noszeniu okazała się zadziwiająco wygodna i niegryząca:

Obrazek


Do sukienki doskonale pasuje bolerko 26M z Diany 4/11 - idealnie pokrywa się z linią stójki sukienki:

Obrazek


Oba ciuchy ozdobione są kontrastowym stębnowaniem:

Obrazek

_________________
radosna wytwórczość - http://alveaenerle.blox.pl

Zgłoś ten post
Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Edytuj post Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: alveaenerle szyje
PostNapisane: 10 mar 2012, o 14:15 
Offline
Kreator mody
Kreator mody
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 sty 2010, o 19:07
Posty: 4592
Lokalizacja: Gliwice
Wow, świetna ta sukienka :)
I gratuluję umiejętności gry na skrzypcach :D
Moje marzenie (kiedyś...) ;)

_________________
http://asikowewytworypotwory.blogspot.com/ - mój blog :D
http://www.artillo.pl/user/asikowo.html
http://skleptz.blogspot.com- blog sklepu :)
http://allegro.pl/listing/user.php?us_id=23315601 nasz sklep Allegro

Zgłoś ten post
Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: alveaenerle szyje - "skrzypcowa" sukienka str. 9
PostNapisane: 10 mar 2012, o 14:56 
Offline
Mistrz krawiecki
Mistrz krawiecki

Dołączył(a): 24 lut 2011, o 12:04
Posty: 2512
Śliczny komplet :bliss1:


Zgłoś ten post
Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: alveaenerle szyje - "skrzypcowa" sukienka str. 9
PostNapisane: 10 mar 2012, o 15:52 
Offline
Krawcowa
Krawcowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 mar 2011, o 23:45
Posty: 914
Lokalizacja: lubelskie
Śliczna sukienka! A to bolerko z Diany chodzi za mną już od dawna.
Jak byłam dzieckiem to nie cierpiałam skrzypiec, bo zawsze z Teklą z Pszczółki Mai mi się kojarzyły. Ale później tak je pokochałam, że w tej chwili podoba mi się wszystko, gdzie skrzypce słychać. Gratuluję pasji i realizacji tejże :D
P.S. Ja też od kilku miesięcy trochę się realizuję w muzycznej dziedzinie. Śpiewam w chórze, tak jak w dawnych latach to robiłam :bliss1:


Zgłoś ten post
Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: alveaenerle szyje - "skrzypcowa" sukienka str. 9
PostNapisane: 10 mar 2012, o 16:44 
Offline
Mistrz krawiecki
Mistrz krawiecki
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 sty 2010, o 19:07
Posty: 2154
Lokalizacja: Gdańsk
Sukienka super, a skrzypaczka jeszcze bardziej! Świetnie wyglądasz!

_________________
http://www.krymal.blogspot.com/

Zgłoś ten post
Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: alveaenerle szyje - "skrzypcowa" sukienka str. 9
PostNapisane: 10 mar 2012, o 17:01 
Offline
Kreator mody
Kreator mody
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 sty 2010, o 19:05
Posty: 12982
Lokalizacja: Koszalin
Śliczna sukienka!!! :D
Pięknie uszyta!
I właścicielka cudnie wygląda! :firejump: :firejump: :firejump: :D

_________________
cOto.patchwork Obrazek
Mój mały świat robótek

Zgłoś ten post
Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: alveaenerle szyje - "skrzypcowa" sukienka str. 9
PostNapisane: 10 mar 2012, o 17:25 
Online
Czeladnik
Czeladnik

Dołączył(a): 18 mar 2011, o 19:28
Posty: 454
Fajna ta Twoja szara sukieneczka - bolerko dodaje jej blasku....wyglądasz super! :)


Zgłoś ten post
Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: alveaenerle szyje - "skrzypcowa" sukienka str. 9
PostNapisane: 10 mar 2012, o 17:38 
Offline
Krawcowa
Krawcowa
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 sie 2010, o 16:10
Posty: 784
Lokalizacja: Kraków
Przepiekny komplet- i magiczne zdjecia :heart:

_________________
Obrazek
Obrazek

Zgłoś ten post
Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: alveaenerle szyje - "skrzypcowa" sukienka str. 9
PostNapisane: 15 mar 2012, o 20:33 
Online
Pomoc krawcowej
Pomoc krawcowej
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 maja 2011, o 18:22
Posty: 291
Lokalizacja: Kalisz
Bardzo dziękuję :prayer:

Sukienka 110 z Burdy 7/2011, tam cała w czerni, u Marchewkowej w różu, w moim wydaniu jasny lekko elastyczny żakard i wstawka z pysznego, przecieranego lnu (jeśli zdecyduję się kiedyś na kolejną taką, cały bok zrobię w innym kolorze):

Obrazek

Miłe w szyciu, miłe w noszeniu. Z bolerkiem (znany krój 26M z Diany 4/11, tym razem w szarościach) tworzy parę idealną na eleganckie okazje:

Obrazek

Stębnowań nie może zabraknąć - w sukience jeden z moich ulubionych ściegów ozdobnych Silverki:

Obrazek

_________________
radosna wytwórczość - http://alveaenerle.blox.pl

Zgłoś ten post Usuń post
Góra
 Zobacz profil Wyślij prywatną wiadomość  
Edytuj post Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 170 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 5, 6, 7, 8, 9


Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: alveaenerle i 0 gości



Możesz rozpoczynać nowe wątki
Możesz odpowiadać w wątkach
Możesz edytować swoje posty
Możesz usuwać swoje posty


Szukaj:
Skocz do:   
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Template made by DEVPPL - Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL