Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kominy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kominy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 stycznia 2017

Otulacze, owijacze, ocieplacze...

Nie zimno Wam?
Kominy z kapturem i mitenkami w komplecie ogrzeją każdego zmarzlucha i w dodatku nie zepsują fryzury.
Mój zimowy must-have!









 

środa, 4 kwietnia 2012

spódnica bez szwu na przedzie

Wiosna idzie, można pokazywać nogi - w grubych rajstopach ;-) Czyli spódnice włóż!

Burda 10/2011, model 119 (ale bez szwu z przodu) z pięknego lnu  z kwiatami:

 
I spódnica z kontrafałdą według papavero:

 
Przejechałam się trochę na tym modelu, podszewka okazała się kompletnie niedopasowana do wierzchu, zaś sam wierzch niezbyt odpowiadał założonemu rozmiarowi. Musiałam więc pokombinować, żeby ratować ciuch, bo materiału miałam tylko malutki kuponik i na ponowne krojenie nijak nie było surowca. W ten sposób spódnica zyskała wstawkę, lamówkę i jeszcze ozdobną górę:

 
Kominy z dzianiny wełnianej wypatrzonej na allegro - bo wiosna wiosną, a wieje jak w Kieleckiem...

czwartek, 3 listopada 2011

Z dziennika kominiarza

Wokół rosną kominy. Szyte, dziergane, wzorzyste, jednobarwne, kolorowe, stonowane, wełniane, bawełniane, po prostu las kominów! No i ja też mam. Całkiem własne, całkiem recyclingowe i całkiem praktyczne.


Ex-spódnica (która w zależności od światła była ciemnozielona lub oliwkowa, kameleon po prostu) i ex-koszulka:

 
Elementem odmładzającym metrykę są guziki...



Ex-koszulka, a nawet dwie - jedna na karę zasłużyła podjeżdżaniem wyżej nerek (a przecież nie wyrzucę takiego fajnego wzoru z koralików!), a druga - niekontrolowanym rozrostem w obwodzie:



Resztka wełny odpłaszczykowej i ex-koszula (z cudnej w dotyku mięciutkiej szarej bawełny i o kroju tak zbliżonym do mundurka harcerskiego, że aż się chciało drużynę zakładać i beret):


z guzikami własnymi, a jakże: